Kronika Szkoły w Woli Grzymalinej, cz. 3
Rok 1959/60
Pracę w tutejszej szkole podstawowej rozpoczęła wraz z mężem 1 września 1959 r., gdzie było (?)
Szkoła jest nowa, ma dopiero 3 lata. Zawiera 5 kl. łączonych o dwu nauczycielach. Do pracy przystąpiłam z dużym zapałem, by osiągnąć duże plony na swoim polu pracy. Ciekawa byłam współżycia ze środowiskiem. Już u rozpoczęciu roku szkolnego ja i dzieci przyjaźnie spoglądaliśmy na siebie. Rodzice byli ciekawi jacy nauczyciele będą.
Jednak w pierwszych dniach poznałam uczniów pod względem nauki. Klasa V okazała się najtrudniejszą, gdzie był słaby poziom ze wszystkich prawie przedmiotów. Do końca roku szkolnego po wielkiej trosce i opiece zdało w klasie V na 10 uczniów 7 uczniów.
Natomiast kl. I którą prowadziłam była przygotowana do kl. II. Uczniowie niektórzy uczęszczali do przedszkola gdzie nabyli dużo wskazówek, które potem w kl. I stosowali już w okresie przygotowawczym. Klasa IV zapowiadała się na dobrą klasę pod względem nauki i pracy społecznej.
Marzą wszyscy o szkole siedmioklasowej, tym samym troszcząc się o zdrowie swoich dzieci, które obecnie do kl. VI i VII uczęszczają w Łękińsku, to jest ok. 3 km. w jedną stronę.
Postanowili sprzedać ziemię szkolną i sołtysówkę, którą to otrzymali z komasacji 1923 r.
Za sprzedaną ziemię komitet kupił materiał na budowę tej szkoły jeszcze o wyższym stopniu organizacyjnym i przedszkola.
Pomimo braku pomocy ze strony władz powiatowych, Komitet prowadzi dalszą swoją pracę nad rozbudową szkoły od roku 1958. Nadal gromadził materiał z różnych funduszów zakupionych, z czego Inspektorat Oświaty kupionego materiału za 24 tysiące pokrył gotówką na rachunki nasze.
Komitet miał pieniądze na książeczce PKO i konto w banku w Bełchatowie. Fundusz gromadzki przeznaczony był też na rozbudowę szkoły. Komitet sprzedał ścięte drzewa przy drodze na terenie szkolnym za które też otrzymał ok. 8 tys. Jednak materiałów zgromadzonych nie wystarczyło na rozbudowę piętrową a władze powiatowe nie okazywały żadnej pomocy, gdyż tłumaczyły się, że dalsza budowa nie jest konieczna ponieważ brak dzieci na dwóch naucz.
Ludność i Komitet nie zrażają się tym, a tłumaczą, że w przyszłości będą dzieci i czynią dalsze starania. Komitet musiał plan oddać do poprawy na budowę parterową tylko, gdzie nie będzie mieszkania już dla kol. przedszkolanki, za który zapłacił z no…..?rem inżyniera 5 tys. złotych (inżynier Szyc z Piotrkowa)
Trudno było znaleźć nadzór inżyniera budowlanego odpowiedzialnego za budowę, która nie jest w planie powiatu ujęta. Inspektorat Oświaty i Prezes PRN od nadzoru.
Wreszcie Kom. B. Szkoły ruszył z rozbudową dalszą szkoły. Na zebraniu wiejskim omówiono prace su….?chowe i żywienie murarzy przez dzień cały.
Komitet dużo stracił pieniędzy na jazdę w sprawie budowy szkoły, ale ze swojej kieszeni, tego nikt nie chce uwierzyć, bo nie załatwiał spraw a w kasie komitetu nie było pieniędzy.
To ofiarność dla wszystkich znowu Misiaka Juliana, Frukacza Janka, naucz. Owczarka Zdzisława, R,,,.? pomagał im w kierowaniu budowy oraz Susmęda Zygmunta.
Budowa ruszyła na własną rękę sposobem gospodarczym. Majster murarz ob. Szustakiewicz wykonywał prace. Budowano z cegły czerwonej. Ludność z zapałem pracowała i z zadowoleniem, że ziemia szkolna nie zmarnowana i że dzieci będą miały blisko do szkoły. Trzeba naprawdę przyznać i podziękować za wysiłek ludności po raz drugi. Przedszkole otrzymało własne sale i podwórko. Jeszcze muszę tu wspomnieć o pobudowanych komórkach sposobem gospodarczym i pracą społeczną ….?…. w czasie wakacji. W roku 1960, gdzie duże starania zrobił ob. Owczarek Zdzisław nauczyciel tej szkoły.
Owczarek Janina
Dnia 20 VIII 61 r.
jarczeslaw@tlen.pl

Komentarze
Prześlij komentarz